wtorek, 12 listopada 2013

La Roche-Possay

Hej!

Jesień mnie chyba dopadła. Niestety ta angielska nie jest piękna i złota, lecz szara, deszczowa i z ciągłymi zmianami ciśnienia. Do tego wiecznie napięte plany i tylko dwie pary rąk nie pomagają! Ale staram się jak mogę i mam nadzieję, że o tym wiecie :) :) :) Bardzo lubię blogosferę i chcę się tu jak najwięcej udzielać, jednak jako pani domu nie zawsze mam tyle czasu ile bym chciała mieć.

No ale, dosyć gadania, czas na recenzję!

Potrzebowałam czegoś nowego do demakijażu. Skuszona opinią siostry oraz wieloma recenzjami na blogach czy YouTube zakupiłam wodę micelarną z La Roche-Possay.


O tej wodzie micelarnej słyszał chyba każdy. To produkt dla skóry wrażliwej, dzięki któremu delikatnie usuniemy makijaż twarzy, oczu i ust.



Ma przyjazne pH, nie zawiera mydła, alcoholu, parabenów i środków koloryzujących.


W zmywaniu makijażu nie mam tej wodzie nic do zarzucenia. Radzi sobie kompletnie ze wszystkim w tempie natychmiastowym i za to ogromny plus :)
Wydajność jest hm średnia. W opakowaniu jest 200ml, co niektórym starczy na 2 tygodnie, innym na 4, więc przyjmijmy 3 tygodnie jako średnią ;)

Według mojego nosa, ten micelek kompletnie nie ma żadnego zapachu, co dla wielu osób będzie plusem.

Opakowanie to plastikowa butelka z dozownikiem.



Podczas zmywania nie podrażnia skóry i pozostawia bardzo przyjemne uczucie.

Ale... moja skóra twarzy kompletnie znienawidziła tę wodę micelarną. Jeśli oglądacie moje filmy na YouTube, to widziałyście mnie czasem bez makijażu. Moja cera nie sprawa mi więszych problemów i chwała jej za to. Raz na kilka tygodni pojawi mi się jeden, góra dwa wypryski, które znikają w ciągu 3-4 dni i nie pozostawiają śladu. I to tyle.
Tym razem wysypało mnie kompletnie. 11 wielkich, czerwonych i bolących paskudów. I to na jednym policzku! Minęło 10 dni, a ja nadal się z nimi męczę.

Skąd wiem, że to ta woda? 100% pewności nie mam, ale 90% to na pewno. Nie zmieniłam diety, przypraw, nie zaczęłam brać leków, nie zmieniłam żadnego kosmetyku. Oprócz wody micelarnej. Więc wszystkie znaki mówią mi, iż winowajcą jest La Roche-Possay.



Skończyłam jedną butelką. Drugiej nie rozpoczęłam i bardzo możliwe, że po prostu oddam siostrze, gdyż jej sprawdza się fantastycznie.


Poza tym, £11.50 jest dość wygórowaną ceną.


Znacie ten kosmetyk? Jakie są Wasze opinie na jego temat?


Buziaki
A x