piątek, 7 czerwca 2013

Ulubieńcy maja 2013: kosmetyki

Cześć Kochani!

Tak jak pisałam ostatnio - moje dyplomowe męki już prawie się kończą, więc będę z Wami często i regularnie! :)

A tymczasem zapraszam na ulubieńców maja. Post z małym opóźnieniem w stosunku do filmu, który pojawił się na YouTube, ale wiem, że są zwolennicy czytania! :)





Osoby, które mnie śledzą od jakiegoś czasu, wiedzą, że jednym z moich zakupów w Polsce był pędzel kabuki z Hakuro - H100. Żywot mojego kabuki z Erdesy dobiegał końca i potrzebowałam czegoś nowego. Nawet długo się nie zastanawiałam, tylko od razu postawiłam na Hakuro. Dlaczego? Jest to świetna, polska marka, która oferuje wysokiej jakości pędzle.
H100 to pędzel z włosia syntetycznego, brunatnego z jasnymi końcówkami - tak zwany skunksik :) Powiem Wam szczerze, że nie miałam jeszcze styczności z tak milutkim w dotyku pędzlem! Na dodatek produkty rozprowadza równomiernie, nie pozostawia smug, ani plam.


Rączka jest typowa dla kabuki - krótka, ale o dużej średnicy. Bardzo wygodnie leży w dłoni, nie wypada.
Będzie ciężko mnie namówić na wypróbowanie innych kabuki! :) :)


Kolejnym ulubieńcem jest również produkt zakupiony w Polsce - mały paradoks, żeby brytyjską markę kupować za granicą, ale tak się akurat złożyło :) Mowa o paletce Sleek - Au Naturel. Jest to moja czwarta paletka z rodziny Sleek'a, a zakupiłam ją, gdyż brakowało mi neutralnych, brązowych kolorów.


Po pierwszych kilku użyciach zaczęłam się zastanawiać, dlaczego kupiłam tę paletkę tak późno! Ale nadrabiam i używam jej niemal codziennie. Kolory są dobrze napigmentowane, idealnie się rozcierają i dobrze utrzymują. Kilka razy zapomniałam w pośpiechu nałożyć bazy pod cienie i zrobiłam makijaż oka powyższymi cieniami. Dzięki wcześniejszym doświadczeniom z moimi powiekami, które uwielbiają wszystko rolować, spodziewałam się fatalnego wyglądu po 2-3 godzinach. Zaskoczyło mnie to, że po 10-12 godzinach cienie wyglądały NIENAGANNIE! Jest to pierwsza paleta Sleek'a i w ogóle pierwsze cienie jakie mam, którym się to udało! Z bazą utrzymują się jeszcze lepiej.


Ostatni produkt makijażowy - Beauty Movement: Prime & Create Mixing Medium. To małe coś dostałam w majowym GlossyBox. Jesy to przezroczysty żel i ma być produktem do zadań specjalnych - można:
- używać go samego, prosto na skórę jako bazę pod makijaż
- dodać do podkładku dla uzyskania lepszych efektów
- dodać do sypkiego różu lub bronzera, aby zmienić go w kremowy
- zmieszać z sypkim pigmenten/cieniem do powiek, aby zamienić go w żelowy eyeliner.


Ja wypróbowałam tylko tę ostatnią opcję i byłam bardzo zadowolona z efektów. Dlaczego ulubieniec? Bo lubię takie małe "magiczne" produkty, które nic potrafią zamienić w coś :) A przy tym dać fajny rezultat!


Na pewno jest to rzecz warta wypróbowania :)


Przejdźmy do paznokci. Niektórzy z Was pewnie wiedzą, że próbuję odratować swoje paznokcie. Wcześniej próbowałam wielu odżywek, ale o tym opowiem Wam dokładnie później. Jako ostatnią deskę ratunku potraktowałam Nail Tek Foundation II. Jak na razie sprawdza się świetnie, paznokcie nabrały zdrowego wyglądu i koloru. Przestały się łamać, chociaż jeszcze troszkę się rozdwajają. Mam nadzieję, że po dłuższej kuracji wszystkie problemy znikną!


Nail Tek Foundation II to mocna odżywka wypełniająca płytkę paznokcia, a także odżywiająca ją, aby zapobiegać problemom. Służy również jako baza pod lakiery. Najlepiej jest trzymać ten produkt na paznokciach 4-5 dni, zmyć i nałożyć nową warstwę.
Jak skończę kurację to napiszę oddzielną, bardzo dokładną recenzję o tej odżywce :)


Od dłuższego czasu mam ochotę na pistacjowy/miętowy lakier. No i skusiłam się na lakier z nowej serii MUA - Pistachio Ice Cream :) Kolor jest pastelowy i delikatny. Łatwo się nakłada, dość dobrze kryje i nie pozostawia smug. Jedyny minus - chyba zmienili formułę, bo po dwóch dniach już odpryskuje. Ale mimo wszystko będę go często używać latem!





Na koniec został dwa produkty pielęgnacyjno-zapachowe :)

Zacznijny od perfumów z Avon - Far Away Bella. Delikatny, kobiecy zapach, idealnie nadający się na lato. Zapach to: "soczysta włoska mandarynka i kwiat chińskiej magnolii na bazie intrygujących nut brazylijskiego bobu tonka". Brzmi egzotycznie i dlatego jest świetny na cieplejsze dni! Utrzymuje się kilka godzin i nie jest duszący.



I ostatni już produkt: Ziaja - waniliowe masło do ciała. Och i Ach! :) Piękny zapach prawdziwej wanilii! Na skórze nie pozostawia tłustego filmu po wyschnięciu, co jest dla mnie bardzo ważne. Zapach niestety dość szybko się ulatnia, ale za to skóra jest niesamowicie aksamitna! :) Polecam bardzo!




A tak na marginesie - szkoda, że polskie marki muszą wymyślać "egzotyczne" nazwy, żeby odnieść sukces. Dlaczego polska mentalność jest taka, że swoje rodzime firmy od razu skreślamy? Oczywiście są wyjątki, ale to tylko małę wyjątki...


Dla chętnych lub też leniwych, którym nie chce się czytać hihi - wersja video :)



Buziaki
A x