niedziela, 12 maja 2013

GlossyBox Kwiecień 2013: recenzja

Hejka Kochani!

Pomimo tego, że kwietniowe pudełko dostaliśmy dopiero pod koniec miesiąca, udało mi się wszystko dla Was sprawdzić i chciałam się z Wami podzielić moimi opiniami. Zdecydowanie bardziej podobało mi się to pudełko niż edycja marcowa. Motywem przewodnim w tym miesiącu było "Spring Fever", czyli wiosenna gorączka. Myślę, że w miarę dobrze udało im się oddać ten motyw produktami, które włożyli do pudełka.

Samo opakowanie zostało zaprojektowane przez Pearl Lowe, eks-wokalistkę, a obecnie projektantkę.




Zacznę od produktów, które najmniej mi się spodobały, a skończę na ulubieńcu tego zestawu :)


1. Richard Ward Couture Hair

Jest to spray do stylizacji włosów, nakłada się go na wysuszone włosy, od nasady do połowy długości. Następnie można włosy ułożyć i w miarę potrzeby jeszcze podsuszyć. Zawiera zbożowe proteiny oraz olejek kukui. Zwiększa połysk włosów, powstrzymuje odstające kosmyki oraz dodaje objętości.


W pięciostopniowej skali siły, jest to numer 3. Wersja, którą dostałam jest przeznaczona do włosów normalnych lub cienkich. Stety/niestety moje włosy są grube i do tego bardzo długie. Przez to ten produkt nie był w stanie spełnić swojego zadania. Grubość moich włosów powoduje, że są one dość ciężkie i nawet obfite spryskanie przy nasadzie nie było w stanie dodać im objętości.
Kosmetyk ten nie przetłuszcza włosów, co jest wielkim plusem, oraz nie pozostawia włosów sztywnych ani też klejących.


2. Yves Rocher - Nutrive Vegetal: 24H Comfot Nourishing Cream

Krem silnie nawilżający oraz odżywczy do stosowania na dzień.
Zawiera ekstrakt z jesionu, olejek macadamia, masło shea oraz organiczną wodę z oczaru. Te składniki mają bardzo mocno odżywić skórę twarzy i pozostawić ją miekką na 24 godziny. Dodatkowo krem jest wolny od parabenów i środków koloryzujących.


Faktycznie poczułam różnicę w skórze, bo już godzinę po zastosowaniu była zdecydowanie bardziej delikatna i gładsza w dotyku. Niestety efekt nie utrzymał się całego dnia, nie wspominając już o 24. godzinach. Jest to dobry krem, chociaż może nie do końca odpowiedni dla mojej cery. Po dłuższym stosowaniu niestety nie zauważyłam zmian na lepsze.


Fajny krem, pozostawia bardzo miłe uczucie na skórze, jednak mnie nie zachwycił.


3. Balance Me - Radiance Face Mask

Maseczka do twarzy o potrójnym działaniu: oczyszczającym, złuszczającym oraz rozjaśniającym. Zawiera m.in. glinę kaolin, rozjaśniający skórę kompleks kwasów owocowych, zmielone łupiny orzecha włoskiego oraz uspokajające olejki eteryczne.


Kosmetyk należy wmasować w skórę twarzy i pozostawić na maksymalnie 5 minut, następnie zmyć ciepłą wodą.
Konsystencja jest bardzo przyjemna, delikatny "krem" z dość dużymi drobinkami. Ławo wmasowuje się w skórę, pozostawiając uczucie chłodzenia. Bardzo przyjemnie pachnie - zapach aloe very jest mocno wyczuwalny, chociaż ja dodatkowo czułam cytrusy. Niestety im dłużej trzymałam maseczkę na twarzy, tym bardziej mnie ten zapach irytował i stawał się nieprzyjemny. Po zmyciu maseczki utrzymywał się jeszcze kilka godzin, mimo mycia buzi nawet zapachowym mydłem. Jest to dla mnie ogromny minus, szczególnie dlatego, że w miarę ulatniania się olejków eterycznych zapach pozostawał bardzo chemiczny.


Podsumowując - zadanie swoje spełnia, świetnie oczyszcza i wygładza skórę. Rozjaśnienia, czy też blasku nie zauważyłam. Myślę, że jak na kosmetyk organiczny radzi sobie całkiem nieźle, a i cena nie jest przerażająca.


4. Essie

Lakier Essie otrzymałam w kolorze 65 Geranium - jest to bardzo soczysta, intensywna czerwień. Niestety nie jest to mój ulubiony kolor, nie czuje się dobrze z czerwonymi paznokciami u rąk. Myślę że wykorzystam go do paznokci u stóp w trakcie lata ;)



Chyba wszyscy znają markę Essie, ale po krótce:
- lakiery są bardzo trwałe, utrzymują się kilka dni bez odpryskiwania
- kolory są niesamowite i wręcz niepowtarzalne
- przy nakładnaiu nie powstają smugi
- dla większości kolorów wystarczy jedna warstwa, jednak przy dwóch wydobywa się zdecydowanie lepszy kolor
- jedynym minusem jest wysoka cena.


5. NIP+FAB - masło do ciała

Masło do ciała przeznaczone dla skóry suchej. Ja dostałam o zapachu Mango Smoothie, natomiast dostępne są jeszcze: Coconut Latte, Pistachio oraz Cherry Tart.


Jest to silnie nawilżające masło, zawierające opatentowany składnik Aquaxyl, który poprawia zachowywanie wody w warstwach skóry, przez co mniej i wolniej się ona wysusza.
Kosmetyk wywarł na mnie ogromne wrażenie, już po drugim lub trzecim zastosowaniu skóra była aksamitnie gładka i bardzo nawilżona. Zapach jest przecudowny i utrzymuje się nawet i 12 godzin! Masło jest też bardzo wydajne.


Jedno z lepszych maseł do ciała jakie miałam okazję używać i na pewno pojawi się w mojej kosmetyczce na stałe.


Mam nadzieję, że moje opinie się Wam przydadzą ;) Jeśli macie pytania to piszcie śmiało!

A dla chętnych filmik, w którym mówię kilka słów o każdym z powyższych produktów:



Buziaki
A x