czwartek, 28 marca 2013

Nivea - serum Good-bye Cellulite

Witajcie Kochani!

Wybaczcie małą przerwę, ale czasem pojawiają się w życiu sprawy, które wymagają od nas rzucenia wszystkiego w kąt i zajęcia się nimi w tempie natychmiastowym. Ale już jestem z powrotem i będę pisać długo już obiecane recenzje. Trochę produktów się uzbierało, także mam nadzieję, że chociaż część z moich opnii się Wam przyda!
Na YouTube też powracam - jutro nowy filmik! :)

Wracając do recenzji - pomimo tego, że za oknem nadal zimno, szaro, a czasem nawet biało, postanowiłam sięgnąć po coś, co choć trochę przygotuje pewne części mojego ciała do wiosny i lata. :) Bardzo lubię produkty Nivea, więc postanowiłam wziąć na warsztat ujędrniające serum Good-bye Cellulite.



Serum zawiera Q10 oraz 10 razy bardziej skoncentrowaną L-Karnitynę w porównaniu do kremu/balsamu z tej samej serii. Oba składniki mają zwiększyć jędrność skóry a także zmniejszyć widoczność celulitu już w ciągu 10 dni. Dodatkowo naturalny ekstrakt z lotosu ma zredukować formowanie nowych komórek tłuszczowych.

Skład

Używałam tego produktu tak, jak zalecono na opakowaniu, czyli wcierałam codziennie w pośladki i uda. Pominęłam brzuch, gdyż jestem z niego bardzo zadowolona i uważam, że nie potrzebuje wspomagania! :)
Celulit dopiero zaczął się u mnie pojawiać i nie był do końca powodem kupienia serum. Bardzo szybko rosłam i skóra na udach oraz pośladkach nie dotrzymywała tempa, co spowodowało pojawienie się wielu rozstępów. Przyzwyczaiłam się do nich i przestały mi przeszkadzać, jednak skóra pomiędzy nimi nie zawsze jest tak napięta jak być powinna.

Nakładałam dość solidną warstwę, ale bez przesadzania. Z czystym sumieniem mogę napisać, że zauważyłam efekty już po 6 dniach stosowania serum. Skóra widocznie się ujędrniła oraz nabrała zdrowszego wyglądu. Po kolejnych kilku dniach efekt stał się jeszcze bardziej widoczny i wyczuwalny w dotyku. Miejsca, w których celulit zaczynał się formować też znacznie się polepszyły.


Produkt przyjemnie pachnie i łatwo się rozprowadza dzięki lekko żelowej konsystencji. Buteleczka zakończona jest pompką, dzięki której dozowanie serum jest banalnie proste. Potrzeba kilka minut aby większość się wchłonęła. Jedynym minusem serum jest to, że pozostawia lekko lepką powłoczkę na skórze. Dla uniknięcia dyskomfortu używałam go na noc.



Myślę, że Good-bye Cellulite jest linią wartą uwagi. Produkty są naprawdę dobrej jakości i warte swojej ceny.
Moja ocena: 


Gdzie kupić?
w Polsce:
- drogerie Rossmann oraz Natura (wybaczcie nie mogłam nigdzie znaleźć ceny)
w Wielkiej Brytanii:
- drogerie Boots i Supedrug (około £11, w promocji £5-£6)


A Wy czego używacie do walki z celulitem i mało elastyczną skórą?


Buziaki
A x